LG 32LG6000 – spotkanie z tajemniczą damą

Od kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem od razu wzbudziła moją ciekawość. Na początku oryginalną akcją reklamową a potem doniesieniami o swoich innowacjach. Dlatego też wyjątkowo się ucieszyłem na informację, że pojawiła się w naszym TV Labie. Mowa tu oczywiście o Scarlet, która objawiła nam się w swoim 32 calowym wydaniu. Tajemnicza dama odsłoniła nam swoje tajemnice, którymi teraz chętnie się z Wami podzielimy. Zapraszamy do naszego testu telewizora LG Scarlet 32LG6000.
LG 32LG6000 czyli najmniejsza Scarlet

Wygląd.

To zdaje się być filar, na którym LG buduje sukces swojego nowego modelu. Cała nowa seria LG6000 (czyli Scarlet) obejmuje 4 telewizory w rozmiarach 32, 37, 43 i 47 cali. Wszystkie prezentują to samo wzornictwo i technologię za wyjątkiem drobnych różnic. Oczywiście te „różnice” widać najbardziej w najmniejszym modelu czyli goszczonej przez nas wersji 32 cale. Jako jedyna ze wszystkich sióstr ta Scarlet ma matryce HD Ready rozdzielczości 1366×768, kontraście 50.000:1 i czasie reakcji 8ms. Ale może te technikalia odłóżmy sobie na potem a teraz skupmy się na tym jak ta Pani wygląda. LG mówi, że Scarlet zrewolucjonizuje oblicze telewizji, co by to mogło oznaczać? Jeżeli przyjrzymy się wzornictwu jakie do tej pory obowiązywało na rynku LCD to zauważymy pewną prawidłowość. Każdy telewizor nawet ten najładniejszy i najlepiej wyglądający był czarny ewentualnie szary. Producenci byli w tej kwestii bardzo powściągliwi i nawet Sharp, który kiedyś poinformował o tym, że jego Aquosy pojawią się w kilku kolorach wzbudził sensacje. Scarlet nie boi się rozgłosu i na problem stylu ma zupełnie inną receptę. Może i jest czarna ale tylko z przodu, jej obudowa składa się zasadniczo z trzech motywów: czarnego frontu, czerwonego tyłu i chromowanego otworu przebijającego obudowę na wylot. Niektórzy z Was pewnie zapytają po co komu czerwony tył skoro telewizor będzie stał „plecami” do ściany albo zostanie na niej powieszony. Widocznie w LG stwierdzili, że Scarlet na tyle się spodoba, że ludzie zaczną ją ustawiać na środku pokoju, żeby móc w pełni napawać się jej walorami. Kolejny element oryginalnego wyglądu 32LG6000 to wspomniana wcześniej „dziura”. Na środku dolnej, bardzo wysokiej krawędzi telewizora znajduje się otwór a w nim kolorowe diody. Gdy telewizor jest wyłączony świecą się one na czerwono gdy zaś go włączymy na niebiesko. Do estetyki oryginalnego LG przyczepić możemy się jedynie patrząc na niego od góry. Ciemnoszara kratka nie pasuje ani do czarnego przodu ani do czerwonego tyłu.
Oryginalny wygląd Scarlet oceniamy jednak na 5+.

Obraz.

Jak mówiłem na początku najmniejsza Scarlet jest nieco uboższa od większych modeli tej serii. Parametry z katalogu nie zapowiadają tu nic nadzwyczajnego. Jasność 500 cd/m2, kontrast 50.000:1 i czas reakcji 8 ms to parametry znane z innych często tańszych modeli. Niema tu ani 100hz, trybu True Cinema 24p ani żadnego innego rozwiązania mającego na celu „podwindowanie” jakości obrazu. Pełni ciekawości włączyliśmy więc telewizor i nim cokolwiek zobaczyliśmy zaskoczył nas sposób w jaki Scarlet wita swojego użytkownika. Krótka melodyjka na kształt dźwięku włączającego się windowsa towarzyszy każdemu uruchomieniu telewizora. Nasz test zaczęliśmy od oglądania programu TVP 1 z wysłużonej już anteny dachowej. Obraz mimo, że nie do końca czysty nie raził jednak problemami słabego sygnału tak jak to jest w innych telewizorach LCD. Był całkiem akceptowalny, słabości analogowego przekazu zdradzała tylko lekka kaszka na ekranie. Poza tym wszystko było w porządku. Gdy podłączyliśmy dekoder telewizji „N” mogliśmy dopiero zobaczyć na co ją stać. Pełna „gładź” i dynamiczny ruch wyglądały bardzo naturalnie. Od razu zajrzeliśmy więc do menu w poszukiwaniu zapowiadanego wcześniej szerokiego spektrum możliwości regulacji obrazu. Owszem występuje tam takowe, kryje się pod nazwą „tryb ekspercki” i daje całe mnóstwo możliwości ustawienia obrazu w taki sposób, że zadowoli każdego. Naszą uwagę przykuł również „inteligentny czujnik”, który błyskawicznie reagował na zmiany natężenia światła w pomieszczeniu dostosowując jasność obrazu.
Obraz Scarlet 32LG6000 oceniamy na 5.

Dźwięk.

Zazwyczaj w tej kwestii mało który telewizor z tego przedziału cenowego potrafi zrobić na nas wrażenie. Po lekturze materiałów zapowiadających ten model wiedzieliśmy jednak, że tym razem możemy się mocno zaskoczyć. LG zastosowało w telewizorach tej serii głośniki Mark Levinson, które poza tym że ładnie grają to dodatkowo wytwarzają dźwięk poprzez wprawianie obudowy w drgania. Wbrew temu co podpowiada logika telewizor wcale nie drży ani nie skrzypi. Fale dźwiękowe rozchodzą się z taką gracją, że trudno dojść do tego z której strony dochodzi dźwięk. Jest bardzo głęboki, przestrzenny i dynamiczny dzięki czemu nadąża za wyświetlanym obrazem.
Ponieważ Scarlet gra nadzwyczaj dobrze postanowiliśmy wystawić jej 6.

Wygoda i ergonomia.

Już samo pudełko z telewizorem krzyczało „w środku jest coś bardzo modnego” i tak rzeczywiście było. Pierwszy element jaki wyjęliśmy był błyszczący taki niby stalowy a trochę plastikowy w każdym razie modny. Podstawa o której tu mowa okazała się dość niepraktyczna, stojak wkręca się do niej za pomocą nie śrub a wkrętów. Takie rozwiązanie przysparza problemów przy przeprowadzkach, gdy zechcemy rozkręcić podstawę LG6000 może się okazać, że po złożeniu telewizor będzie się kołysał bo wkręty nie umiejscowią się we wcześniejszych otworach. Jeżeli jednak nie planujemy rozkręcać obudowy nic złego nie powinno się wydarzyć. Pora teraz na kolejny element z krzykliwego pudełka – pilot. LG zmieniło swojego starego nudnego pilota na nowego eleganckiego o niespotykanej fakturze. Wygląda bardzo elegancko ponieważ niejako imituje skórę (zobacz zdjęcia) a zdobią go dodatkowo chromowane akcenty. Sam w sobie jest dość wygodny z tymże brakło nam guzików ze skrótami do zmiany formatu obrazu itp. Przenieśmy teraz nasze obserwacje na sam telewizor. Guziki na obudowie niestety nie zachęcają do ich naciskania, są dość głęboko ukryte, wymagają mocnego pchnięcia palcem i trudno trafić w ten, który aktualnie jest nam potrzebny. Na pochwałę zasługuje jednak gruntownie przebudowane menu, które w przeciwieństwie do poprzednich modeli LG cieszy oko i daje łatwy, szybki dostęp do wszystkich funkcji. Szczególnie spodobało nam się podmenu uruchamiane podczas zmiany źródła sygnału, telewizor podświetla w nim te porty, do których aktualnie jest coś podłączone. Można dzięki temu wybrać od razu interesujące nas HDMI bez konieczności sprawdzania sygnału na każdym po kolei.
Ergonomia i wygoda 32LG6000 na 4+.

Nareszcie udało nam się spotkać tajemniczą Scarlet, no cóż atmosfera budowana przez tajemnicze reklamy sprawiła, że spodziewaliśmy przede wszystkim dużo droższego telewizora. Tym czasem testowaną dziś Scarlet można kupić za kwotę nie przekraczającą 3 000 zł. To niewygórowana suma zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę dobre parametry, ciekawe dodatki, topowy charakter modelu i przede wszystkim niesamowity dźwięk.

Posted in LG, Testy and tagged , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.